Czym jest i jak działa wyłącznik nadprądowy?

Nawet jeśli nazwa „wyłącznik nadprądowy” niewiele nam mówi, to z pewnością prędzej czy później się z takimi wyłącznikami zetknęliśmy. Są one obecne w każdym domu – jak również w różnego typu zakładach, magazynach, biurach itd. Popularnie nazywane „korkami” lub „bezpiecznikami”, chronią instalację elektryczną przed zwarciami i przeciążeniami, przedłużając tym samym jej żywotność.

Alternatywnym określeniem wyłączników nadprądowych jest nazwa: „wyłączniki nadmiarowo-prądowe”. W zależności od skomplikowania instalacji występują w standardowych skrzynkach rozdzielczych po kilka lub kilkanaście sztuk i przybierają postać pionowej dźwigni, która opada w momencie wyłączenia jednego z obwodów prądowych. Wyłączniki tego typu wyparły wkręcane, ceramiczne bezpieczniki starszej generacji.

Ochrona przed zwarciem

Obecność wyłączników nadprądowych chroni instalację zasadniczo przed dwoma niebezpieczeństwami: przed zwarciem oraz przeciążeniem elektrycznym. Pierwsze ma miejsce choćby wówczas, gdy zetknięciu ulegną przewody fazowy i neutralny – np. wskutek awarii izolacji lub nieumiejętnie przeprowadzonych prac z użyciem wiertarki. W obwodzie pojawia się wtedy prąd o tak dużym natężeniu, że podłączone do niego sprzęty mogą ulec uszkodzeniu. Znacznie gorszym wariantem jest natomiast wystąpienie w związku z tym problemem pożaru.

Zadaniem wyłącznika nadprądowego jest wykrycie zwarcia i natychmiastowe (w czasie rzędu 30 milisekund!) rozłączenie obwodu. Jak dowiadujemy się w sklepie internetowym Elektryk.pl, następuje ono również wtedy, gdy płynący w nim prąd osiąga natężenie, które poprzez podniesienie temperatury przewodu może doprowadzić np. do jego stopienia czy właśnie uszkodzenia wyżej wspomnianej izolacji.

Ochrona przed przeciążeniem termicznym

Warto w tym miejscu wspomnieć, że ryzyko rośnie tym bardziej, im dłużej przewód się nagrzewa. Gdy żarówka czy telewizor w momencie włączenia pobiera chwilowo prąd o wyższym natężeniu niż potrzebny do zwykłej pracy, nic złego jeszcze stać się nie musi. To właśnie dlatego wyłączniki reagują dopiero na natężenia sporo wyższe niż te charakterystyczne dla prądu znamionowego. Wyłączniki typu B zadziałają przy wartościach 3-5 razy większych, w przypadku wyłączników typu C będzie to 5-10-krotność wartości wyjściowej, a 10-20-krotność przy wyłącznikach typu D. W zależności od modelu wyłącznika i ilości płynącego przezeń prądu odcięcie tego ostatniego może nastąpić w mniej niż sekundę albo nawet po dwóch godzinach.

Ochrona przed porażeniem

Na koniec warto wspomnieć, że ręczne opuszczenie „dźwigni” wyłącznika nadprądowego niestety nie pomoże w sytuacji porażenia prądem elektrycznym. Wyłączniki takie działają bowiem zasadniczo przy natężeniach dla ludzi zabójczych. Ochronie przed porażeniem służą natomiast wyłączniki zwane różnicowo-prądowymi, lecz jest to temat na zupełnie inny artykuł.

śr. ocena 5 / głosów 4